Kostaryka w czasie pandemii
Gdy samoloty przestały latać
18 marca 2020 roku Kostaryka zamknęła granice dla osób niebędących rezydentami. Ogłoszenie przyszło od prezydenta Carlosa Alvarado o 21:00, z 24-godzinnym oknem dla tych, którzy byli już w kraju, na zorganizowanie powrotu do domu. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin lotniska obsługiwały ostatnie komercyjne odloty. Hotele pustoszały. Shuttle zarezerwowane na tygodnie były odwoływane.
Turystyka stanowi około 8% PKB Kostaryki w normalnych latach. W 2019 roku kraj przyjął 3,1 miliona zagranicznych odwiedzających. W 2020 roku liczba ta miała spaść do nieco ponad 1 miliona — i większość z nich przybyła przed marcem. W drugim kwartale 2020 roku przybycia odwiedzających spadły o mniej więcej 95% rok do roku.
Byliśmy w San José, gdy nadeszło ogłoszenie. Przybyliśmy trzy dni wcześniej w ramach wyjazdu, który miał być wizytą badawczą do aktualizacji itinerariów. Wylecieliśmy jednym z ostatnich komercyjnych lotów 19 marca, siedząc w półpustym 737 obok holenderskiej rodziny, która była na wakacjach w Manuel Antonio i spędziła czterdzieści osiem godzin zarządzając logistyką ewakuacji. Byli spokojni. Ich dzieci były mniej spokojne. Lot nie przypominał w niczym żadnego innego lotu z tego lotniska.
Kto utknął
Nie wszyscy wyjechali na czas. Około 8 000 obcokrajowców utknęło w Kostaryce w tygodniach po zamknięciu granicy — liczba, którą rząd opublikował w kwietniu, organizując czarterowe loty repatriacyjne we współpracy z różnymi ambasadami.
Utknięta populacja była zróżnicowana. Byli turyści, którzy przegapili 24-godzinne okno z powodu problemów logistycznych — odwołanych lotów, mylnych informacji lub zwykłego niedowierzania, że zamknięcie będzie tak pełne jak było. Byli długoterminowi podróżni, cyfrowi nomadzi i expaci, którzy mieszkali w kraju nieformalnie i znaleźli się bez jasnej drogi do regularyzacji. Byli wolontariusze w organizacjach pozarządowych, których programy zostały zawieszone na czas nieokreślony.
Reakcja Ticos na tych uwięzionych odwiedzających była, według większości relacji, niezwykła. Właściciele Airbnb przedłużali pobyty bez dodatkowych kosztów. Restauracje przestawiające się na dania na wynos przygotowywały posiłki dla gości, którzy nie mieli dostępu do kuchni. Kostarykański Instytut Turystyki (ICT) uruchomił linię informacyjną w języku angielskim. Hotele technicznie zamknięte przyjmowały uwięzionych gości do czasu organizacji lotów repatriacyjnych.
To nie jest zaskakujące dla nikogo, kto spędził czas w Kostaryce, ale warto to odnotować.
Co Ticos zrobili, gdy turystyka się zatrzymała
Społeczności najbardziej uzależnione od turystyki — La Fortuna, Tamarindo, Manuel Antonio, Monteverde, Drake Bay — stanęły w obliczu szoku ekonomicznego bez precedensu w żyjącej pamięci. Znaczna część siły roboczej w tych obszarach z dnia na dzień straciła dochód.
Rząd odpowiedział tymczasowym programem bezrobocia — Bono Proteger — który wypłacał około 220 USD miesięcznie pracownikom dotkniętym kryzysem. Pokrywało to mniej więcej połowę typowych miesięcznych zarobków pracownika hotelowego w tych miastach. Było lepsze niż nic. Nie było wystarczające.
Lukę wypełniła częściowo wzajemna pomoc społeczności w rodzaju, który gospodarka turystyczna być może zasłoniła. Społeczności rybackie w Golfo Dulce zaczęły dystrybuować połowy do rodzin w głębi lądu. Społeczności rolnicze w centralnej dolinie rozszerzyły swoje sieci wsparcia. Miejskie ogrody warzywne pojawiły się w Barrio Escalante w San José. Nieformalne sieci solidarności istniejące pod turystyczną twarzą gospodarki stały się widoczne.
Niektórzy operatorzy wykorzystali zamknięcie do przeprowadzenia ulepszeń, które odkładali od lat. Konserwacja szlaków w kilku prywatnych rezerwatach, odkładana z powodu wymagań operacyjnych w szczycie sezonu, została przeprowadzona. Jeden właściciel lodge w Drake Bay, z którym rozmawialiśmy pod koniec 2020 roku, opisał okres zamknięcia jako “najlepszą rzecz, jaka kiedykolwiek przytrafiła się tej nieruchomości” pod względem infrastruktury — odbudowali dok dla łodzi, pomalowali każdą kabinę i po raz pierwszy zatrudnili lokalnego botanika do stworzenia oznaczeń szlaków.
Reakcja dzikiej przyrody
Ograniczenie aktywności ludzkiej spowodowało udokumentowane zmiany w zachowaniu dzikiej przyrody, które wspólnota naukowa, wciąż je badając, uznała za znaczące.
Szkarłatne ary obserwowano w liczbach w Parku Narodowym Carara w odległościach od odwiedzających, które byłyby niezwykłe podczas sezonu turystycznego. Wskaźniki sukcesu gniazdowania morskich żółwi w Tortuguero poprawiły się w 2020 roku w stosunku do poprzednich lat. Na Półwyspie Nicoya żółwie olive ridley były obserwowane na plażach, które w ostatnich latach były marginalnymi miejscami gniazdowania.
Zjawisko to nie było unikalne dla Kostaryki — było dokumentowane globalnie — ale w kraju, w którym ochrona bioróżnorodności zależy w dużej mierze od ekonomii, którą zapewnia turystyka, wywołało skomplikowane uczucia. Dzika przyroda skorzystała z nieobecności ludzi. Programy ochrony chroniące tę dziką przyrodę zależą od dochodów, które ludzie przynoszą. To napięcie nie rozwiązało się czysto.
Reakcja polityczna
Kostarykańskie radzenie sobie z pandemią w jej pierwszej fazie — mniej więcej od marca do czerwca 2020 roku — było szeroko chwalone na arenie międzynarodowej. Rząd prezydenta Alvarado wdrożył obowiązek noszenia maseczek, ograniczenia ruchu i systemy śledzenia kontaktów szybciej niż większość regionu. System opieki zdrowotnej, choć nadwyrężony, nie zawalił się w pierwszej fali.
Decyzja o tym, kiedy i jak ponownie otworzyć turystykę, stała się intensywnie debatowana. ICT i Ministerstwo Turystyki naciskały na stopniowe ponowne otwarcie. Epidemiolodzy naciskali na ostrożność. Stowarzyszenia hoteli i operatorów wycieczek argumentowały, że opóźnienie niszczy środki do życia. Rząd ostatecznie rozpoczął fazowe ponowne otwarcie w lipcu 2020 roku — nie dla wszystkich narodowości, ale dla listy zatwierdzonych krajów o niższych wskaźnikach infekcji.
To fazowe ponowne otwarcie, program “turystyki odpowiedzialnej”, stał się modelem, który badały inne kraje Ameryki Środkowej. Nie było bez krytyki — lista zatwierdzonych krajów zmieniała się często, tworząc niepewność planowania dla operatorów — ale pozwoliło na wznowienie jakiejś części turystyki, gdy główne rynki europejskie i północnoamerykańskie pozostawały faktycznie zamknięte.
Co powiedzielibyśmy komuś czytającemu to w 2026 roku
Napisaliśmy to w maju 2020 roku, gdy wynik pandemii był naprawdę niepewny, a kostarykańska branża turystyczna stała w obliczu egzystencjalnego momentu. Sześć lat później liczby turystów wróciły do normy — 2024 rok odnotował rekordowe 2,1 miliona odwiedzających w pierwszym półroczu — a fizyczne dowody zamknięcia zostały w dużej mierze zatarte.
To, co pozostaje, jest mniej widoczne. Niektórzy mniejsi operatorzy, którzy stracili firmy w 2020 roku, nie wrócili. Niektóre nieruchomości sprzedane podczas kryzysu zostały nabyte przez większe grupy korporacyjne. Należący do Ticos lodge, który rezerwujesz dzięki osobistym poleceniom, jest w niektórych zakątkach kraju nieco trudniejszy do znalezienia niż w 2019 roku.
Sieci wzajemnej pomocy, które wyłoniły się w 2020 roku, jednak pozostają — cichsze, mniej widoczne, ale realne. A dzika przyroda? Według większości miar wciąż tam jest, wciąż obfita, wciąż niezwykła. Tego przynajmniej pandemia nie zabrała.
Refleksje na temat wspierania lokalnej gospodarki podczas podróży znajdziesz w naszym tekście towarzyszącym o tym, jak wspierać lokalną turystykę po COVID.